Kupiłem je w 2017 roku, szukając materiałów o życiu z elektrykiem — i nie znajdując żadnych. Dziewięć lat później jeżdżę tym samym egzemplarzem. Ten sam właściciel, ta sama bateria, ponad pół miliona kilometrów.
Trzy argumenty, które słyszę od dziewięciu lat. Mam na nie odpowiedź — nie opinię, tylko przebieg.
Oryginalna, fabryczna. Zmierzona degradacja: 21,28% przy 581 tys. km (test 1000 km Challenge, wrzesień 2025).
Zobacz pomiar →Tylny wymieniony raz. To wszystko, przez ponad pół miliona kilometrów — pełną historię napraw znajdziesz niżej, w dzienniku.
Prawdopodobnie jedyna Tesla w Polsce z takim przebiegiem u jednego właściciela — a więc jedyna z kompletną, niepodrobioną historią.
W 2017 roku Tesla Model S była w Polsce ciekawostką — jedną z pierwszych kilkunastu sztuk. Kupiłem egzemplarz demo z salonu Tesli, z niecałymi 15 tysiącami kilometrów na liczniku. Szukałem materiałów o codziennym życiu z elektrykiem: ile naprawdę kosztuje, gdzie się ładuje, co się psuje. Nie było nic.
Więc zacząłem dokumentować własne doświadczenia. Nie z planu biznesowego — z braku alternatywy. Kanał, który dziś ogląda 117 tysięcy ludzi, powstał, bo jeden człowiek chciał wiedzieć, w co się pakuje.
Dziewięć lat później to auto jest najlepszym dowodem, jaki mam. Nie dlatego, że jest ładne. Dlatego, że wciąż jeździ — po ponad 600 tysiącach kilometrów, na oryginalnej baterii.
Dane z realnego przebiegu — bez zgadywania i bez liczb „na oko".
Od Portugalii i Maroka na południu po Norwegię i Finlandię za kołem podbiegunowym. Moje testy nie dzieją się wokół domu — to efekt wieloletniej, prawdziwej eksploatacji. Kliknij kraj, żeby zobaczyć szczegóły.
Kliknij dowolną flagę, żeby zobaczyć szczegóły podróży tym samym autem.
Docelowo w tym miejscu stanie interaktywna mapa Europy i Afryki z zaznaczonymi trasami. Lista krajów działa już teraz — mapę graficzną dołożymy, gdy zbierzemy kilometry i historie z każdego kraju.
Pytanie, które dostaję częściej niż jakiekolwiek inne. Nie odpowiadam na nie opinią — odpowiadam prawie dwoma tysiącami pomiarów z auta. Prawdopodobnie najdłuższa publiczna krzywa degradacji baterii z jednej Tesli w Polsce.
Wykres powstał z 1 934 pomiarów pojemności baterii wyeksportowanych z aplikacji Tessie — od 393 tys. do 605 tys. km. Oś pokazuje degradację względem fabrycznych 84,7 kWh netto, uśrednioną co 10 000 km. To jedna, spójna metoda pomiaru na całej długości — nie pojedyncze odczyty z różnych źródeł.
Kamienie milowe, naprawy, awarie, serwisy i modernizacje — z datą, przebiegiem, kosztem i linkiem do filmu, jeśli istnieje. Także te wpisy, które psują narrację o niezawodności elektryków.
Wpisy dopisujesz w assets/tesla.js → TS_LOG.
Każdy wpis: data, przebieg, rodzaj, opis, koszt, film.
Nie znam drugiego miejsca w polskim internecie, gdzie ktoś publikuje komplet kosztów użytkowania elektryka przez dziewięć lat. To jest liczba, której szuka każdy rozważający zakup — i której nie poda mu żaden dealer.
| Pozycja | Kwota |
|---|
Zestawienie aktualizuję co miesiąc o nowe koszty eksploatacji i napraw.
To samo 600 000 kilometrów, ten sam okres, ten sam styl jazdy — tylko samochód spalinowy.
Ponad 130 000 kWh energii zamiast dziesiątek tysięcy litrów oleju napędowego. Do tego brak rozrządu, sprzęgła, wydechu i wymian oleju — pozycji, które w dieslu przy takim przebiegu pojawiają się wielokrotnie.
Przygotowałem kalkulator, w którym podajesz własne założenia — spalanie, cenę paliwa i prądu — i porównujesz koszt przejazdu Teslą do diesla na dowolnym dystansie.
Otwórz kalkulator →Nie chodzi o ładne kadry. Chodzi o upływ czasu — to samo auto, kolejne lata, kolejne setki tysięcy kilometrów.
Wrzuć 20–30 zdjęć jako img/tesla/01.jpg … 30.jpg i dopisz
podpisy w assets/tesla.js → TS_GALLERY. Uporządkuj je chronologicznie —
to zdjęcia mają opowiadać historię, nie prezentować auto.
Sekcja zaciąga z kanału materiały, w których tytule pojawia się „Model S" lub „Tesla".
Zamiast odpowiadać po sto razy w komentarzach — odsyłam tutaj.
Zostało 394 502 kilometrów.
Jadę dalej.